
Najsłabszym miejscem
heliocentrycznego modelu okazała się grawitacja. Spędzała ona sen z oczu wszystkich jej zwolenników. Astronomowie poszukiwali rozwiązania tego zasadniczego problemu. Galileusz pokazał obserwacjami faz Wenus, że teoria heliocentryczna jest poprawna, ale to nie zmieniało faktu, że ... środek Ziemi "przyciąga" wszystko.
Jak to się dziej, że wszystkie ciała upuszczone spadają na Ziemię, w zasadzie na jej centrum? Wiedziano już, że Ziemia jest okrągła i znano odległości do Księżyca i Słońca - w przybliżeniu były one podobne do znanych nam dzisiaj. I mimo, że wszytko przemawiało za słusznością modelu ze Słońcem w centrum to grawitacja "tworzyła" umieszczała nadal Ziemię w środku Wszechświata. Problemem była natura grawitacji. Skoro wszystko spada na środek Ziemi, to Ziemia musi być w centrum wszystkiego. Należy przy tym wspomnieć, że Kopernik w swoim modelu heliocentrycznym przeniósł centrum wszechświata do środka Słońca. Nie wiedzieliśmy bowiem nic na temat przestrzeni Kosmosu. Nie sposób było tam zajrzeć.
Problem rozwiązał
Newton, odkrywając podstawy natury grawitacji i wyjaśniając mechanizm jej działania. Teoria grawitacji Newtona nie wyjaśniała jeszcze wielu szczegółów z którymi było nam się ścierać, ale pozwala najbliższe otoczenie poprawnie opisać.