Ciemnego nieba nigdy dosyć
Dodane przez jacek dnia 30/05/2019 15:31:28
light pollution Przykłady oświetlenia - od bardzo złego do optymalnego. Źródło: https://solutions.borderstates.comNa świecie znane jako Light Pollution (LP)czyli zanieczyszczenie nocnego nieba sztucznym światłem. Wślizgnął się jak cichy zabójca w nasze miasta i wsie. Bo już nawet małe miejscowości i wioski mają z nim coraz poważniejszy problem. Z pozoru niedostrzegalne zagrożenie w postaci, często nikomu nie potrzebnych, lumenów czai się i przynosi coraz więcej zagrożeń dla środowiska naturalnego czyli i dla nas też.
Treść rozszerzona
Problemu zanieczyszczenia nocnego nieba sztucznym światłem nie dostrzegamy gdyż noc to nasz naturalny czas snu i odpoczynku. Zamykamy więc oczy bezpieczni w czterech ścianach i nie myślimy co dzieje się tuż obok nas, a dzieje się dużo. Żerują zwierzęta, owady i rosną rośliny. Szczególnie te ostatnie uzależnione od światła wpadają przez nasze żarówki w duży dysonans. W nocy żerują drapieżniki ale i jarosze. Noc jest dla nich naturalną ochroną by w miarę bezpiecznie zdobyć pokarm i przemieścić się na nowe tereny. Wbrew pozorom jesteśmy bardzo uzależnieni od dobrze funkcjonującego środowiska naturalnego. Wystarczy plaga myszy, szczurów czy latających szkodników byśmy sobie o tym przypomnieli. A przecież przyroda w równowadze biologicznej potrafi sama regulować optymalnie liczebność wszystkich osobników. Niewielkie wahania są wtedy bez większego znaczenia.

Na zanieczyszczenie nocnego nieba pierwsi zwrócili uwagę astronomowie. Rozwijające się miasta zaczęły wchłaniać obserwatoria astronomiczne, które do tej pory zlokalizowane były na ich peryferiach. Nieliczne lampy, czy lampy gazowe nie były wtedy problemem. Ale gdy w użytkowanie weszły żarówki i ich kolejne generacje sprawa uległa diametralnej zmianie. Szum świetlny, coraz silniejszy, utrudniał, a wręcz uniemożliwiał, badania kosmosu nawet z dala od miast.

Dokładniejsze analizy i szczegółowe badania wykazały, że LP też negatywnie wpływa na nasze zdrowie, na zdrowie tych co w miastach w nocy śpią, lub choćby próbują spać. Bo sen nie równy jest snu. Sen to złożony proces, w którym organizm realizuje nie tylko regenerację ale wiele innych istotnych rzeczy. A skoro najbardziej obawiamy się raka, to warto wspomnieć, że nadmiar światła w nocy silnie jest skorelowany z powstawaniem raka piersi u kobiet. A wiele innych nowotworów wymaga dalszych badań.

Brak pełnej ciemności wywołuje również u ludzi stres. Niezasłonięte szczelnie okna wpuszczają wręcz ogromne ilości sztucznego światła. Za oknami stoją uliczne lampy, iluminacje, reklamy itd., które generują ogromne ilości światła z którego, co najgorsze, nikt nie korzysta. W mieszkaniu miejskim bez problemu możemy w nocy nie zapalać światła i swobodnie chodzić po niby ciemnym pokoju. Biorąc pod uwagę, że nasz wzrok jest przystosowany do światła dziennego a nie nocnego, musi to oznaczać, że światła jest na tyle dużo, iż jesteśmy w stanie rejestrować wyraźne obrazy otoczenia.

Kto za to wszystko płaci? Płacimy my i środowisko naturalne czyli znowu my. Oświetlenie przeciętnej ulicy kosztuje miesięcznie około 3 tysięcy zł. Z czego są i takie, które generują znacząco wyższe koszty. Nikt z nas osobiście nie chciałby ich ponosić sam, gdy nie korzysta z tego oświetlenia. Skoro na klatkach schodowych montujemy od bardzo dawna różnego rodzaju automaty sterujące włączaniem i wyłączaniem oświetlenia, to czy na ulicy dałoby się to też zrobić? Okazuje się, że tak. Dałoby się zrobić, a nawet robi się, tylko jeszcze w nielicznych miejscach. Osoby odpowiedzialne za organizację oświetlenia miasta muszą być świadome problemu i możliwości stosowania dobrych rozwiązań. W dobie lamp ledowych automatyka sterująca może być nawet bardzo zaawansowana a koszty tego mogą być niewielkie.

W czym więc tkwi problem? Drugą stroną medalu jest sama produkcja energii elektrycznej. Elektrownia może go wyprodukować tylko tyle ile my zużyjemy i wice wersa. Tej energii nie da się magazynować. Nadmiaru nie da się złożyć w jakimś miejscu, by potem go wykorzystać gdy będzie większe, np. dzienne zapotrzebowanie. Elektrownia po prostu musi zmniejszyć produkcję, czyli wyłączyć generatory. Proces ten jest dla elektrowni kosztowny. A skoro producent energii zarabia na jej sprzedaży to nie jest zainteresowany obniżaniem jej produkcji. Teraz wszystko robi się jasne, a powinno być ciemne jak noc.

Pewnym rozwiązaniem może być dywersyfikacja produkcji energii. Gdybyśmy na sowich domach mieli dość paneli słonecznych zwiększone zapotrzebowanie można byłoby pokryć właśnie z nich. W nocy prąd pobierany byłby tylko z elektrowni. Niestety nasze panele są jeszcze zbyt mało wydajne i zbyt kosztowne. Do takiego wykorzystania ich trzeba stworzyć cały system. Ale może okazać się, że warto to zrobić. Poprawimy nie tylko komfort życia i nasze zdrowie czy stan środowiska, ale przede wszystkim rozwiążemy wiele problemów innej maści: smog, skażenia odpadami z elektrowni czy skutki awarii sieci (będą mniejsze przy sieciach rozproszonych).

Jak widać jest czym się zajmować. Bum lumenów w naszym życiu nie musi oznaczać złego kierunku. Reklamy możemy w nocy wyłączać, tak jak i iluminacje budynków. Uliczne lampy mogą się zapalać tylko wtedy gdy po chodniku idzie pieszy, a latarnie nie oślepiały by kierowców. To ostatnie ma dwojaki charakter. Nie tylko lampa świecąca prosto w oczy oślepia kierowcę, ale i wjazd z obszaru silnie oświetlonego w ciemny powoduje, że przez kilkanaście minut niewiele widzimy. O wypadek jest więc nietrudno.

Na świecie powstaje coraz więcej rezerwatów i parków ciemnego nieba. Powstają tam, gdzie jeszcze to ciemne niebo widać w lepszym stanie niż w wielu innych regionach ziemi. Gdy tam się znajdziemy widok nocnego nieba wywołuje opad szczęki na ziemię. Widzimy wtedy, że te miejsca trzeba chronić. Niestety te miejsca robią się coraz bardziej niedostępne. Więc zysku z nich niewiele. Ale przyroda w tych miejscach może z tego skorzystać. Wiele ptaków, w tym śpiewających, wędruje nawigując za pomocą gwiazd. Gdy zamiast gwiazd widzi światła miast z nawigacji nici. Jeśli ich wędrówka się nie dokona nie będziemy mieli niedługo kogo słuchać w dzień i w nocy, w parkach i lasach. A komary i muchy staną się naszym utrapieniem.

Reasumując. Co możemy zrobić już teraz? Przede wszystkim skierować wszystkie lampy w kierunku ziemi. Z lamp parkowych (tzw. kule) tracimy bezpowrotnie 60% światła. Tu potrzebna jest wymiana lub montaż osłon. Gasimy to co niepotrzebne. Monitoring IR (podczerwony) znacznie lepiej funkcjonuje bez tego białego światła. Parki ciemnego nieba są wspaniałą inicjatywą ludzi. Takie jak Izerski Park czy Sopotnia to przykład, że ludzie potrafią się porozumieć i odpowiednio zachować. Nie potrzebne są zakazy. Potrzebny jest rozsądek i zrozumienie. Na planecie Ziemia nie mieszkamy tylko my. A wiele żyjący tu było długo przed nami. My znikniemy a one pozostaną. Z przyrodą w stanie takim jakim ją zostawimy.







Przeczytaj więcej: